|
WAŻNE ARTYKUŁY
CAŁA PRAWDA O FAST FOODACH
Co oferują nam fast foody?
Czy zapewnienia, że jedzenie jest wykonane ze zdrowych
produktów sa prawdziwe? Na te i inne pytania szukała
odpowiedzi Dorota Frontczak. Poniżej przedstawiamy wywiad,
przeprowadzony z dr Moniką Hoffmann przez dziennikarzy
Gazety Wyborczej.
Dorota Frontczak: McDonald słynie na świecie z frytek. Czy
one wnoszą cokolwiek wartościowego do naszego organizmu?
Monika Hoffmann: Niewiele. Przede wszystkim zawierają
tłuszcz (nawet do 40 proc. ich masy to wchłonięty olej
smażalniczy), węglowodany, niewielkie ilości białka oraz
witamin, głównie witaminy C, ale są to ilości śladowe.
W McDonaldzie olej często się filtruje, ale zmienia tylko
raz na tydzień. To nie za rzadko?
W przemyśle i gastronomii wykorzystuje się inny tłuszcz niż
w domu, z tym że trzeba tu jasno powiedzieć, że każde
smażenie, także to domowe, jest niekorzystne dla zdrowia.
Gdyby jednak używano w restauracjach oleju domowego, to po
godzinie smażenia by ściemniał, dymił, a potrawy
przesiąkłyby zapachem spalenizny i - co gorsza - szkodliwymi
dla zdrowia produktami rozkładu tego tłuszczu. W przemyśle i
gastronomii używa się więc specjalnych tłuszczów roślinnych
utwardzanych z dodatkiem substancji ograniczających ich
jełczenie, rozpryskiwanie się i pienienie. Dlatego mimo że
pierwotnie są to tłuszcze roślinne, to po przetworzeniu
zawierają szkodliwe dla naszego serca i naczyń nasycone
kwasy tłuszczowe obecne głównie w produktach odzwierzęcych,
których Polacy nadal jedzą bardzo dużo. Dodatkowo podczas
produkcji tłuszczów przemysłowych z naturalnie występujących
w olejach roślinnych izomerów cis powstają szkodliwe,
absolutnie niewskazane ze względów zdrowotnych izomery
trans.
Ale izomery trans występują też naturalnie w maśle.
To prawda, ale akurat w maśle są zdrowe. Naukowcy
udowodnili, że mają one nawet działanie przeciwnowotworowe,
przeciwmiażdżycowe, mają zdolność do obniżania masy
tłuszczowej ciała. Ale masło to wyjątek. Izomery trans
występujące w tłuszczach do smażenia podwyższają poziom
złego cholesterolu we krwi, co z kolei przyczynia się do
zatykania naczyń krwionośnych i zwiększa ryzyko udaru lub
zawału serca.
Znacznie korzystniej jest jeść tłuszcze nienasycone - są np.
w rybach i olejach roślinnych najlepiej spożywanych na
zimno. One również są źródłem energii, ale przede wszystkim
niektóre z nich tak jak witaminy są niezbędne do
prawidłowego funkcjonowania organizmu. Takich tłuszczów,
niestety, w McDonaldzie nie znajdziemy.
A czy w ogóle można tam zjeść cokolwiek zdrowego?
Zjeść tak, ale nie można się tam żywić na dłuższą metę.
Codzienne posiłki w tym miejscu nie powinny być naszym
zwyczajem. Ale od czasu do czasu można wpaść. Plusem tego
miejsca jest to, że warunki, w których przygotowywane jest
jedzenie, są higieniczne.
Jakbym zjadła na śniadanie cheeseburgera i frytki, to co
musiałabym zjeść przez resztę dnia, by zapewnić sobie 100
proc. zapotrzebowania dziennego na wszystkie składniki?
Trzeba spojrzeć na piramidę żywieniową. Mięso, tłuszcze,
tłusty nabiał (w tym sery żółte i pleśniowe) - to wszystko
jest na samym czubku tej piramidy. Produktów z tej grupy nie
wolno jeść częściej niż dwa-trzy razy w tygodniu. Podstawą
naszej diety powinny być warzywa, surowe owoce, produkty
zbożowe i chudy nabiał. Myślę więc, że duża porcja sałatki
warzywnej polana oliwą z oliwek i sokiem z cytryny byłaby na
kolację bardzo dobra. Do tego kanapka z pieczywem
pełnoziarnistym (bez masła, bo tłuszczu po posiłku w
McDonaldzie mamy już dosyć) i np. jogurt naturalny.
A co jest złego w żółtych serach?
Mają sporo tłuszczu pochodzenia zwierzęcego, czyli tłuszczu
nasyconego, a także cholesterol i sód pochodzący z dodanej
do niego soli. Dodatkowo smażony ser w pani cheeseburgerze
jest wyjątkowo ciężko strawny. Zmiany zachodzące w serze
podczas ogrzewania powodują, że bardzo długo zalega w
żołądku, a składniki odżywcze są słabiej wchłaniane. Ale ser
jest też bogaty w białko i zawiera dużo wapnia. Można go
więc jeść, ale lepiej na zimno i z umiarem - jeden-dwa
cienkie plasterki kilka razy w tygodniu.
W McDonaldzie używa się sera w plasterkach Hochland. Co się
do niego dodaje, żeby był taki lekko topiony?
Poza właściwym serem do serów topionych dodaje się masło,
wodę, czasem twaróg oraz tzw. topniki, emulgatory, które
umożliwiają upłynnienie sera bez wydzielenia tłuszczu.
Czego najbardziej brakuje w jedzeniu z McDonalda?
Nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin, błonnika, w
który bogate są warzywa i owoce. Błonnik, czyli pektyny,
celuloza, ligniny, przeciwdziałają zaparciom, oczyszczają
organizm, zapobiegają tyciu. W McDonaldzie nawet sałatki
mają niewiele błonnika i witamin.
Dlaczego?
Bo w nich głównie jest sałata, a ona w ogóle nie jest dobrym
źródłem witamin. Ta używana w McDonaldzie jest dodatkowo
rozdrobniona na długo przed podaniem. Każde obrane i
rozdrobnione warzywo częściowo traci witaminy. Niszczą się
one też pod wpływem światła, kontaktu z nożem. Nieco
bardziej wartościowe są pomidory, ale z kolei łączenie ich z
ogórkami niszczy częściowo witaminy.
CIĄG DALSZY NASTĄPI..... |